Eggman is back to teach you the best way to sneak into the movies.
SUBSCRIBE TO OUR NEW CHANNEL: https://tinyurl.com/yynuruou
We love comments! If you have have an How To for Eggman leave a comment! Comments!
FOLLOW US ON INSTAGRAM
https://www.instagram.com/lowbrow_studios
FOLLOW US ON TWITTER
https://twitter.com/LowBrowStudios
LIKE OUR FACEBOOK PAGE
https://www.facebook.com/LowBrowStudios/
We'd love to see your artwork! Send us your version of this week's drawing and we'll post it on our Instagram page (We'll give you proper credit of course) - Send any drawings to info [at] lowbrowstudios.com
Są seriale, które powstają według klasycznych telewizyjnych zasad: sezon, kilkanaście odcinków, finał, przerwa i oczekiwanie na kontynuację. Są też produkcje takie jak The Annoying Orange, które najlepiej opisuje słowo „fenomen”. Ten amerykański serial internetowy wyrósł z kultury YouTube’a, memów, szybkiego humoru i absurdalnych pomysłów, a jego pierwszy sezon to prawdziwa kopalnia krótkich, energicznych i często kompletnie nieprzewidywalnych epizodów. Według danych BetaSeries tytuł obejmuje 1 sezon i aż 1387 odcinków, co już samo w sobie brzmi jak wyzwanie dla każdego fana, który lubi odhaczać kolejne pozycje na swojej liście oglądania.
Punkt wyjścia jest prosty, ale właśnie w tej prostocie tkwi siła The Annoying Orange. W centrum uwagi znajduje się gadająca pomarańcza, która doprowadza do szału inne owoce, warzywa i kuchenne postacie. Żarty słowne, powtarzalne gagi, celowo irytujący śmiech i nieustanne prowokowanie rozmówców tworzą charakterystyczny rytm, który trudno pomylić z czymkolwiek innym. To nie jest serial, który udaje elegancką animację dla wymagających koneserów dramatycznej narracji. To szybka, krzykliwa i bezczelnie zabawna rozrywka, która doskonale rozumie język internetu: ma być natychmiastowo, zapamiętywalnie i tak dziwnie, żeby chciało się kliknąć kolejny odcinek.
Sezon 1 The Annoying Orange działa jak ogromne archiwum internetowego humoru. Oficjalny opis mówi wprost: „Every single Annoying Orange episode in one place! WOO! HAHAHA!!!” – i trudno o bardziej trafne streszczenie doświadczenia widza. To zaproszenie do świata, w którym każdy odcinek może przynieść nową ofiarę żartów Pomarańczy, kolejne kalambury, parodie, nawiązania do popkultury albo miniaturową katastrofę w kuchni. W opisach pierwszych epizodów pojawiają się również elementy charakterystyczne dla rozbudowanego uniwersum marki: kanał gamingowy, gry mobilne Kitchen Carnage i Splatter Up, gadżety, muzyka, komiksy, a nawet serwer Minecraft. To pokazuje, że The Annoying Orange nie jest tylko serią filmików, ale pełnoprawnym internetowym ekosystemem, który przez lata budował własną społeczność.