Aby przyspieszyć realizację planu, Michael doprowadza do odizolowania jego bloku od reszty więzienia. Kellerman zleca pewnemu więźniowi zabójstwo Lincolna.
23 października 2026 roku na Netflix zadebiutuje 3. sezon „Lupina” — a to oznacza, że do powrotu Assane’a Diopa zostały już tylko 14 dni. Jeśli w ostatnich miesiącach brakowało wam francuskiego thrillera, który łączy elegancki heist, rodzinny dramat, kryminalną intrygę i błyskotliwą grę z popkulturą, trudno o lepszą wiadomość. „Lupin” wraca w momencie, w którym jego bohater nie może już po prostu znikać w tłumie, zostawiać wskazówek i ośmieszać przeciwników. Tym razem stawką jest coś znacznie bardziej kruchego: bezpieczeństwo Claire i Raoula, prawda o rodzinie Diopów oraz kontrola nad własną legendą.
Dla widzów, którzy potrzebują szybkiego przypomnienia przed premierą, najważniejsze jest jedno: Assane Diop, grany przez charyzmatycznego Omara Sy, zbudował swoje życie wokół historii Arsène’a Lupina i krzywdy wyrządzonej jego ojcu, Babakarowi. Zamożna rodzina Pellegrinich doprowadziła do tragedii, która ukształtowała Assane’a jako człowieka, ojca i złodzieja gentlemana. W poprzednich sezonach jego walka z Hubertem Pellegrinim przerodziła się w spektakularny pojedynek manipulacji, kamuflażu i zemsty, a osoby najbliższe Assane’owi — Claire i ich syn Raoul — coraz mocniej płaciły cenę za jego podwójne życie. W tle pozostawał także Youssef Guedira, policjant i fan Lupina, który jako jeden z nielicznych potrafi czytać metody Assane’a jak otwartą książkę.
Nowy sezon nie zapowiada więc zwykłej kontynuacji, ale wejście w etap, w którym Assane będzie musiał przestać tylko reagować i wreszcie uporządkować chaos, jaki zostawiły za sobą jego genialne plany. Już opis pierwszego odcinka sugeruje mocny punkt startowy: aby naprawić relacje z Claire i Raoulem, Assane obmyśla plan wydostania ich z Francji. Brzmi jak klasyczny ruch Diopa — odważny, ryzykowny, niemal niemożliwy do przeprowadzenia — ale tym razem nie chodzi o klejnot, obraz czy upokorzenie wpływowego wroga. Chodzi o rodzinę. A w „Lupinie” to zawsze oznacza, że nawet najpiękniejszy plan może rozsypać się przez jeden emocjonalny błąd.