Kowalski tworzy Czurrybotonoszyzer - maszynę do produkcji przepysznych "rurrosów". Pingwiny ciągle je jedzą. Niestety urządzenie emituje trujące toksyny, które lecą w kosmos, tworząc kulę toksyn. Po tygodniu pogoda drastycznie się zmienia. Z badań Kowalskiego wynika, że to wina toksyn z jego machiny. Skipper nie chce doprowadzić do jej wyłączenia i ciągle zajada się "rurrosami". Reszta drużyny próbuje zniszczyć toksyny zawarte w kuli. Plan Kowalskiego, sugerujący użycie chemikaliów zawodzi i pingwiny opuszczają swoje myśliwce. Jednak nie mają spadochronów i spadają w kierunku Ziemi pewni bliskiego końca. Według niego Nowy Jork przepadłby w godzinę, Ameryka w pół dnia, Ziemia w 24 godziny, a Droga Mleczna w 6,7 milionów lat. Ratuje ich Skipper, który w końcu zrozumiał, że to wina "rurrosów". Niestety, rakietą leciały także lemury, które nieuważnie skierowały rakietę do wnętrza bańki i spaliły całe paliwo. W obliczu śmierci wszyscy zajadają się "rurrosami". Jednak lemurom nie przypadły one do gustu. Co więcej, zaczęły po nich strasznie bekać. Kowalski planuje za pomocą ich gazów zasilić silniki rakiety. Pomysł się udaje. Bohaterowie wrócili do domu, przy okazji spalając toksyczną bańkę.