Piotruś ciągle się spóżnia. Pewnej nocy podsłuchuje rozmowę zawiadowcy i maszynisty, z której wynika, że ma trafić na złom. Martwi się tak bardzo, że nie wykonuje dobrze swojej pracy i doprowadza do wypadku. Piotruś postanawia się schować. Po pewnym czasie udaje się go odszukać. Zawiadowca zapewnia Piotrusia, że żle zrozumiał jego słowa.