Gabryś śmieje się z Tobika, przez co ten nie czuje się lokomotywą. Wkrótce zawiadowca każe mu przez cały dzień wykonywać pracę Edka. Tobik ma nadzieję, że nie będzie musiał nikomu pomóc wjechać na wzgórze. Niestety wkrótce na wzgórzu zatrzymuje się Gabryś. Tobikowi udaje się wepchnąć go na szczyt. Gabryś przeprasza Tobika za swoje zachowanie, a zawiadowca nazywa tramwaj użyteczną lokomotywą.