Peggy i Marcy roztkliwiają się nad swymi ciążami, Al nie podziela tych zachwytów. Wreszcie ucieka z domu (opróżniwszy świnkę-skarbonkę Buda), trafia do baru na dworcu autobusowym i zastaje tam... Jeffersona. Bundy usiłuje się dobrze bawić, szasta pieniędzmi; zamawia kolejne piwa i płaci dziewczynie tańczącej na barze.